Wyprawa na Grossglockner

Wyprawa na Grossglockner

1 maja o godzinie 12:30, sekcja górska stanęła na najwyższym szczycie Austrii. Grossglockner (3798 m n.p.m.) znajduje się w masywie centralnych Alp Wschodnich, w wysokich Taurach i wznosi się ponad lodowcem Pasterze. Stopień trudności drogi na szczyt określany jest na PD+ (z francuskiego PD: nieco trudno). Szczyt ma charakterystyczny kształt przypominający piramidę, na którą składają się dwa wierzchołki – Grossglockner oraz Kleinglockner. Rozdziela je mała, wąska i bardzo eksponowana przełęcz nazywana Glocknerscharte.

Naszą wyprawę rozpoczęliśmy 30 kwietnia wyruszając z położnego w miejscowości Kals am Grossglockner pensjonatu Lucknerhaus (1920 m n.p.m.). Po trzech godzinach marszu dotarliśmy do schroniska Stüdlhütte położonego na wysokości 2801 m n.p.m. Schronisko jest bardzo przytulne i słynie ze smacznego jedzenia. Najedzeni i w dobrych nastrojach poszliśmy spać wcześnie, by nazajutrz wstać skoro świt. W niedzielny poranek po zjedzeniu śniadania rozpoczęliśmy przygotowania do wyjścia. Prognozy pogody niestety nie były najlepsze. Żmudna droga na szczyt wiodła lodowcem, aż do zamkniętego jeszcze o tej porze roku schroniska Erzherzog-Johann-Hütte na wysokości 3450 m n.p.m. Przy schronisku zostawiliśmy plecaki, zabierając w dalszą drogę jedynie termosy i trochę jedzenia. Pogoda nam nie sprzyjała. Padał śnieg, wiał wiatr i mróz dawał się we znaki. Dalej szliśmy szerokim grzbietem po prawie płaskim, zaśnieżonym terenie, ale potem zaczęło się dość strome podejście. Rozpoczęliśmy coraz bardziej mozolne wspinanie by dojść do żlebu, który wyprowadził nas na grań. Tą skalną i eksponowaną granią weszliśmy na wierzchołek Kleinglockner 3770 m n.p.m. Po zejściu z Małego Dzwonnika ukazała nam się wąska i nadzwyczaj eksponowana przełęcz Glocknerscharte, a za nią już ostatni odcinek drogi na szczyt. Początkowo stromo w skale, a w samej partii podszczytowej skalno-lodową granią weszliśmy na Grossglockner. Zajęło nam to około sześciu godzin od wyjścia ze schroniska Stüdlhütte. Na szczycie niebo się przejaśniło i wyszło słońce. Po 20 minutach spędzonych przy krzyżu i podziwiania wspaniałego widoku Alp, rozpoczęliśmy zejście na sam dół, aż do pensjonatu Lucnerhaus.

Grossglockner to była ostatnia większa wyprawa sekcji górskiej w tym roku. Na lato planujemy weekendowe wypady w Tatry, a na przyszły rok planujemy Kilimandjaro…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: